W pustyni i w puszczy, rozdział 16, str. 2

102 O szóstej rano wzeszło słońce i rozpoczął się ruch wśród derwiszów. Wkrótce pojawił się Tadhil i kazał im gotować się do drogi. Zapowiedział przy tym,
tłumacz włoski że pójdą do przeprawy piechotą, przy jego koniu. Ku wielkiej radości Stasia Dinah sprowadziła z górnego piętra Nel, po czym ruszyli wałem wzdłuż całego miasta aż do miejsca, w którym stały łodzie przewozowe. Tadhil jechał naprzód konno. Staś prowadził za rękę Nel, za nim szli Idrys, Gebhr i Chamis ze starą Dinah i z Sabą oraz trzydziestu żołnierzy emira. Reszta karawany pozostała w Chartumie.

Staś, rozglądając się wokół, nie mógł zrozumieć, jakim sposobem
upadło miasto tak silnie obwarowane i leżące w widłach utworzonych
przez Biały i Niebieski Nil, a zatem z trzech stron otoczone wodą, a
dostępne tylko od południa. Później dopiero dowiedział się od niewolników chrześcijan, że rzeka wówczas opadła i odsłoniła szerokie łachy piaszczyste, które ułatwiły przystęp do wałów. Załoga, straciwszy nadzieję odsieczy i wycieńczona głodem, nie mogła odeprzeć szturmu rozwścieczonej dziczy, i miasto zostało zdobyte, po czym nastąpiła rzeź mieszkańców. Ślady walki, lubo od szturmu
upłynął już miesiąc, widać było wszędzie wzdłuż wału, wewnątrz
sterczały gruzy zburzonych domów, na które zwrócił się pierwszy
impet zdobywców, a w fosie zewnętrznej pełno było trupów, których
nikt nie myślał grzebać. Zanim doszli do przeprawy, Staś naliczył przeszło czterysta. Nie zarażały one jednak powietrza, gdyż słońce sudańskie wysuszyło je na mumie, wszystkie miały barwę szarego pergaminu, tak jednostajną, że ciał Europejczyków, Egipcjan i Murzynów nie można było odróżnić. Wśród trupów roiły się małe szare jaszczurki, które przed nadchodzącymi ludźmi chowały się 103 szybko pod te szczątki ludzkie, często do ich ust lub między wyschnięte żebra. Staś prowadził Nel tak, by jej zasłonić ten okropny widok, i kazał jej patrzyć w drugą stronę, ku miastu. Ale i od strony miasta działy się rzeczy, które napełniały oczy i duszę dziewczynki przerażeniem. Widok „angielskich” dzieci wziętych w niewolę i Saby prowadzonego na smyczy przez Chamisa ściągał tłumy, które w miarę jak pochód posuwał się do przeprawy, powiększały się z każdą chwilą. Ciżba uczyniła się po pewnym czasie tak wielka, że trzeba było się zatrzymać. Zewsząd ozwały się groźne okrzyki. Straszne, tatuowane twarze pochylały się nad Stasiem i nad Nel.
W pustyni i w puszczy, rozdział 16, str. 2 tłumacz włoski fragment 20

2008-10-17 10:11:42